poniedziałek, 14 lipca 2008

Miejsce zamieszkania zobowiazuje, co?

:D

I mam calkiem duzy dylemat. Bo dla tych, co tradycyjnej szwajcarskiej kuchni nie znaja ma byc przepis na cos bialego lub czerwonego.

Mnie przekonuje prostota, wiec do tej akcji podczepie przepis na gratin dauphinois a linkuje, by sie nie powtarzac.

No to uciekac do garnkow i poznawac kulinarne obyczaje :)

12:36, foreverblond , Ciekawostki
Link Komentarze (1) »

Ze wzgledu na swoj stan i fakt, ze mi sie wiele odmienilo pod katem kulinarnym wlasnie konfitury staly sie jedna z podstaw mojego zywienia.

Teraz czas na porzeczki. Czerwone. Bede w przyszlym tygodniu robic galaretke. Banalne do zrobienia- pyszne.

Podstawowym rekwizytem do robienia wszelkich galaretek (kiedys pigwa) jest pielucha tetrowa. Polecam goraco. Pielucha powinna sie znalesc na podoredziu u wszystkich konfiturowych maniakow.

Przepis na kilo owocow- ladnie mozna pomnozyc.

Galaretka porzeczkowa

Skladniki:

1 kg czerwonych porzeczek

700 gr cukru (jezeli do bardzo dlugiego przechowywania- kilo cukru na kilo owocow)

troszeczke wody

opakowanie zelfixu

Wykonanie:

W garnek wrzucamy umyte owoce (moga byc z galazkami)oo, podlewamy lekko woda i gotujemy ok 45minut.

Jak sie ugotuja, przeciskamy przez pieluche- wszystko plynopodobne do garnka, reszta do kompostu. Dodajemy cukier, gotujemy, na koniec wrzucamy opakowanie zelfixu.  Do wygotowanych sloiczkow i w kapiel wodna.

Szybko sie robi,co?

:D

12:12, foreverblond , slodko
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 lipca 2008

Czyli szwajcarska zapiekanka ziemniaczana.

Stosowana tutaj jako dodatek do miecha, ale ja lubie nawet sama. Niestety kaloryczna, ale to jak wszystko, co smaczne :D

Mistrzowie kuchni powtarzaja, ze smaczna kuchnia, to niekoniecznie najzdrowsza. I maja racje, bo i smietana i maslo pojawiaja sie w przepisach Wielkich. I sa niezastapione :)

Gratin dauphinois

Skladniki:

Ziemniaki (w zaleznosci od ilosci - na brytfanke ok 1kg)

Pol litra slodkiej smietany 30%

3 zabki czosnku

250 gram startego sera (najlepiej gruyere, ale moze byc inny ostry)

pieprz czarny, sol

galka muszkatalowa

lyzka masla

Wykonanie:

(banalne)

Ziemniaki myjemy, obieramy i kroimy w talarki (nie za grube). Czosnek drobniutko siekamy. Brytfanke smarujemy maslem. Nastepnie ukladamy ladnie dwie warstwy ziemniakow, (UWAGA! przy kazdej warstwie solimy, pieprzymy) sypiemy troche czosnku i zasypujemy cienka warstwa sera. Czynnosc powtarzamy do wykonczenia sie ziemniakow. U mnie ostatnia warstwa sa ziemniaki a nie ser.

Smietane mieszamy z plaska lyzeczka galki muszkatalowej i zalewamy to co mamy w brytfance. Jak malo - wyciagamy nastepna smietane i dolewamy.

Na godzine do piekarnika 170 stopni na termoobiegu, lub 1,5h na 150.

Gotowe

16:20, foreverblond , Regionalnie
Link Komentarze (1) »
środa, 23 kwietnia 2008

podpatrzylam u kuzynki Nieblondyna. Smaczne. Idealne na lekki posilek lub na przystawke.

Niespodzianka szparagowa

Skladniki

Peczek zielonych szparagow

opakowanie ciasta francuskiego 2 kwadraty lub 2 kola

musztarda z ziarenkami

szynka w rodzaju parmy tak ze 16 plastrow

5 lyzek startego ostrego sera

jedno jajco

Przygotowanie:

Na blache, co sie wsuwa do piekarnika wykladamy papier do pieczenia. Na ten papier ukladamy jedna czesc ciasta francuskiego. Smarujemy musztarda z ziarenkami, ukladamy polowe szynki. Zakladajac, ze szparagi mamy juz podgotowane w 3\4tych, kroimy je na 3 czesci i ukladamy na szynce. Przykrywamy startym serem mozemy popieprzyc i zakrywamy szynka. Smarujemy drugi plat ciasta musztarda, nakladamy go na cala reszte i sklejamy przyciskajac widelcem dookola. Posmarowac rozbeltanym jajcem. Do nagrzanego piekarnika 180-200 stopni jakies 20 minut.

Smaczniaka

14:51, foreverblond , Improwizacje
Link Komentarze (3) »
wtorek, 12 lutego 2008

Bo szparagi to zaraz po ziemniakach moje ulubione warzywo. Wiem, zaraz znajda sie tacy, co powiedza, ze ziemniak to zapychacz czy dodatek skrobiowy. Ale mam gdzies. Uwilebiam cala soba i juz. Dodac jeszcze do tego zielona salate i jest moje wyzywienie ostatnich dni.

Szparagi kocham nie wiem od kiedy, ale tylko zielone. Na cieplo z maselkiem, zapiekane, na zimno... Zupy, salaty, wszystko :)

A ze znow diete zaczynamy (nie ja, ja tylko gotuje), to warzywka z wkladka skrobiowa, lub warzywka z miesem. Innej opcji nie ma. Chleba tez nie ma.

A oto szybki do zrobienia i smaczny obiadek:

Penne szparage (porcja na 2 osoby)

Skladniki:

12 zielonych szparagow

1 duza czerwona papryka

1 cebula sredniej wielkosci

lyzeczka pieprzu ziolowego

lyzeczka pieprzu czarnego

pol lyzeczki soli

lyzeczka slodkiej papryki

2 szczypty tymianku suszonego

1 serek topiony (opcjonalnie)

maslo

Smietana (jaka kto woli, kremowki- jakies 3 lyzki, inne- lejemy na oko)

Penne- wedle spustu

Przygotowanie:

Szparagi myjem, odcinamy twarde koncowki i jesli trzeba traktujemy obieraczka. Ja potraktowalam. Zagotowalam wode z sola i odrobina masla, na nia szparagi i sie gotowaly jakies 10 minut. odcedzic, wyjac i polkroic na 3cm kawalki.

Papryke kroimy na cienkie paseczki o dlugosci ok 2 cm, cebule w kostke. Na duuza patelnie (ja z braku laku chwycilam woka) wrzucamy ok lyzki masla, przyprawy i cebule. Jak sie zarumieni- dodajemy papryke. Podlewamy lekko woda i dusimy. Dodajemy smietane, serek, smakujemy. Jak cos nie pasi- doprawiamy.

W miedzyczasie penne powinno sie juz gotowac w garze, gotujemy na mocne aldente- bo dojdzie w sosie.

Do woka dodajemy szparagi, delikatnie mieszamy, jak nie ma sosu- dodajemy troche wody. zostawiamy na malym ogniu, dorzucamy odcedzony makaron. Mieszamy delikatnie (szparagi sie moga rozwalic), odparowujemy troche albo i nie.

Et voila.

13:20, foreverblond , Improwizacje
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 stycznia 2008

Rozmaryn kojarzy mi sie z Toskania. Rosl wszedzie, pachnial od switu do switu, dodawal smaku najprostszym potrawom (np ziemniaki).

Od czasu do czasu kupuje swiezy, a potem kombinuje co tu zrobic, by dolozyc go choc troche.

Ostatnio wyszly kulki miesne z rozmarynem:

Skladniki:

700 g wolowego miesa mielonego

2 garscie suszonych grzybow

2 lyzki swiezomielonego pieprzu

2 papryczki chilli

2 duze marchewki

1 grzybowa kostka rosolowa

2 duze cebule

zabek czosnku

5 galazek rozmarynu

2 kromki pieczywa tostowego lub sucha kajzerka

sol, listek laurowy,

2 szklanki wody

pol szkl mleka

Przygotowanie:

Grzyby do miseczki i zalewamy szklanka cieplej wody. Tak min pol godziny przed gotowaniem.  Tosty moczymy w mleku. Odciskamy, rozcieramy w palcach na okruszki, wrzucamy do miski. Do miski wrzucamy mieso, pieprz, plaska lyzeczke soli. wygniatamy.

Cebule siekamy na drobno, polowe podsmazamy w rondelku, dodajemy posiekane grzyby i 2 galazki rozmarynu. Podlewamy kilkoma lyzkami wody. Wode z grzybow przelewamy przez sitko (piaseczek) i odstawiamy.

Jak ostygnie cebula z cudami- do miesa, wyrobic i do lodowki.

Marchewke scieramy albo kroimy, do garnka wlewamy oliwe i troszke masla, wrzucamy pozostala cebule, czosnek, podsmazamy, dodajemy wode z grzybow, kostke rosolowa, papryczki posiekane lub pokruszone, marchewke lisc laurowy i rozmaryn (mozna wiecej dac jak sie lubi). pogotowac ok 30 minut. Posmakowac. Moze wyjsc slodkie- ale wtedy dosalamy. Dolewamy troche wody. wylawiamy lisc laurowy.Do blendera i miksujemy.

Z miesa robimy kulki o srednicy 1,5 cm, wrzucamy na duza patelnie z rozgrzanym olejem (ja w woku robilam), podsmazamy i przykrywamy. Na druga strone i zalewamy sosem. Ja w tym momencie dodaje smietany (opcjonalnie of kors, ale ja nie jestem na diecie).

W miedzyczasie ugotowalam swiderki.

Na stol, i voila

Smacznego

14:41, foreverblond , Improwizacje
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 stycznia 2008

Sos, ktory ma tyle odmian ile ludzi go przygotowuje. Mnie smakuje pod wszelkimi postaciami, najchetniej z tagiatelle - bo makaron spaghetti jakos mi nie wchodzi. W domu wloskim nie dostaniemy do niego noza. Krojenie makaronu to swietokradztwo. Nawet jesli to robimy - nie powinnismy sie do tego przyznawac.

Bolognese, tak jak bigos - najlepiej smakuje odgrzewane, wielokrotnie takze. Zawsze robie porcje z kilograma miesa, by moc zamrozic w pojemniczkach i w razie gloda miec cos na podoredziu.

W weekend zaproszona byla kumpela, ktora wloska kuchnia i kultura jest przesiaknieta na wskros. I byla zachwycona. Wloskie geny powiedzialy, iz sos jest wspanialy. Nieskromnie zatem podam przyblizony przepis.

Sladniki:

1 kg mielonego miesa wolowego

2 duze biale cebule

oliwa z oliwek

4 spore zabki czosnku

puszka pomidorow (ja mam te juz pokrojone)

litr soku lub puree pomidorowego

pol szklanki bialego wytrawnego wina

garsc lub dwie suszonych pomidorow

kapary - kto jak lubi - ja wrzcilam jakies 4 lyzki

2-3 marchewki pokrojone albo w kostke albo w polksiezyce - ja dodaje nieczesto- bo marchewki gotowanej po prostu nie cierpie.

Kostka rosolowa szt 2 (wolowa)

2 lyzki pieprzu

po 1,5 lyzki suszonego:

oregano

bazylii

+ 3\4 lyzki tymianku

Przygotowanie:

Cebule siekamy w drobna kostke, czosnek w cieniutkie plasterki. Do gara wlewamy jakies 3-4 lyzki oliwy, jak sie zagrzeje- sypiemy cebulke z czosnkiem oraz suszone ziola z pieprzem. Jak zacznie sie lekko rumienic- zalewamy winem i dodajemy kostki rosolowe. Niech sie podusi chwile, a my w tym czasie na patelnie wlewamy oliwe i podsmazamy mieso. Po ok 10 minutach powinno byc ok. Wrzucamy miecho do cebuli, dodajemy posiekane suszone pomidory, pomidory z puszki i puree pomidorowe. Wrzucamy kapary i zostawiamy na malym ogniu przez jakies 2 godziny. Mozna i wiecej- nie zaszkodzi. Na jakies 40 minut przed podaniem dorzucamy te nieszczesne marchewki. Dojda do siebie same na malym ogniu.

Smakujemy i doprawiamy. Czasami przydaje sie cukier, czasami sok z cytryny- w zaleznosci od rodzaju pomidorow. Mozna dodac wody, by sos nie byl zaki gesty- aczkolwiek to juz tylko i wylacznie sprawa gustu.

No i gotowe.

Mozna na talerze dodac pachnaca bazylie, mozna inne przyprawy - ale to wg smaku i ochoty.

Smacznego

16:54, foreverblond , Improwizacje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2007

Lubie. Zwyklej zielonej zalacie nadaja charakteru.

do puszki kukurydzy dodac i juz jakas salatka do obiadu gotowa.

Sos salatkowy (baza)

do sloika wrzucamy:

2 lyzki majonezu,

5 lyzek oliwy,

5 lyzek octu winnego,

sol i pieprz.

Zakrecamy sloik, szejkujemy i gotowe.

Ja zawsze dodaje posiekana szalotke, troche natki pietruszki. Czasami posiekany czosnek, posiekane kapary.

Czasami curry - zmienia smak.

Czasami musztarde z ziarenkami.

Czesto ocet balsamiczny.

Czasami miod.

Ale dodaje wg wlasnego widzimisie.

w wersji light nie dodajemy majonezu. Albo zastepujemy smietanka co ma mniej tluszczu.

minuta pracy a bardziej mi sie podoba niz sucha salata :)

14:50, foreverblond , Ciekawostki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 października 2007

Roboty z tym sporo, ale sa ludzie co sie tym zajadaja. Ja nie, bo ze slodyczy to najbardziej lubie sledzie :)

Skladniki:

3 kilo pigwy

kilogram cukru

cytryna

Akcesoria:

garnek o sporej srednicy (niekoniecznie wysoki)

durszlak z malymi dziurkami lub solidne metalowe drobnooczkowe sitko

dla majacych duzo czasu (i cierpliwych) pielucha tetrowa

pojemnik z miarka

ostry noz

deska drewniana

siteczko

Przygotowanie:

Garnek zalewamy litrem wody, wrzucamy umyta i przekrojona cytryne(najpierw wyciskamy jej sok do wody). Pigwy myjemy (szczoteczka do rak najlepiej sie sprawdza), wrzucamy do michy i przenosimy sie w okolice deski.

Zabieramy sie za parszywe i meczace zajecie (do ktorego polecam zatrudnic silnego osobnika plci meskiej) czyli krojenie pigw.

Nie obieramy, nie wycinamy nasionek, kroimy umyte jak leci na niewielkie kawalki. Kawalki razem z latajacymi dookola pestkami wrzucamy do gara.  Pigwa ma to do siebie ze szybko ciemnieje, zatem po kazdej sztuce od razu w gar. choc w zasadzie czy ciemna czy nie- nie robi nam roznicy. Roznice robia nam pestki i gniazda nasienne. Musza byc w garze, bo zawieraja jakies chyba pektyny i sa naturalna zelatyna. Przekonacie sie zreszta za chwile.

Jak pierwsza z parszywych czesci gotowa- zalewamy jakimis 3 litrami wody (by pokryc pigwy) i na ogien. Gotujemy 45 minut.

Na drugi gar nakladamy sito lub durszlak i odcedzamy owoce. Wywalamy cytryne. Durszlak kladziemy z zwartoscia na gleboki talerz, przyciskamy drugim i zbieramy co nam kapie. A kapac powinno geste i zelowe. W dodatku przezroczyste. i to dodajemy do odcedzonej wody.

Odcedzony plyn przelewamy przez malutkie sitko (takie jak do sypania cukru pudru na ciasto), by bylo klarowne. Do gara i odparowujemy, czyli gotujemy bez przykrycia, az z tych 3-4 litrow zrobi sie jeden.

Parszywa robota numer 2 przed nami. Jak kawalki pigwy sa letnie, 1\3 wkladamy w pieluche (zamiast pieluchy lniana sciereczka o niezbyt gestym splocie) i skrecamy. Trzeba wydobyc resztki gestego sosu o konsystencji zelu. I tak do konca owocow. Sos przez siteczko do gara.

Mnie sie odechcialo w tym momencie :)

Ale skoro juz prawie zrobione, to lecimy dalej.

Z plynu zbieramy ewentualna piane. Plyn juz powinien miec lekkobrazowy kolorek.

Na 1,2 litra plynu ja dodalam 750 gr cukru plus dwie lyzeczki zelfixu. gotujemy to 15-20 minut ciagle mieszajac. Hop do sloikow i w kapiel wodna.

Gotowe :D

Z info, to w temp. pokojowej galaretka bedzie lejaca. Ja jeden sloik do jedzenia trzymam w lodowce. Jak sie skonczy to wrzucam nastepny. Podobne dobre na sniadanie.

14:31, foreverblond , slodko
Link Komentarze (4) »

no i pigwy zrobione.

Max-Daga - pigwy zbieramy jak sa mniej zielone i odstawiamy w ciemne miejsce. Dochodzado siebie, zolkna i gubia meszelk. Odstawia sie je chyba glownie po to, by bylo latwiej je kroic. Ja przetwarzalam pigwe niecalkiem dojrzala.

Na zimne dni, przemarzniete ciala dodatek do herbaty:

Pigwy

cukier

male sloiczki

Pigwy myjemy szczoteczka (usuwamy meszek), przekrajamy na 4 czesci, wykrawamy gniazda nasienne, jak skorka brzydka to obieramy brzydkie czesci (u mnie to czarne kropy).

Dno sloiczkow zasypujemy cukrem. Kroimy* cwiartki pigwy w plasterki, ukladamy w sloiczkach: warstwa pigwy, warstwa cukru. Ladujemy duzo, odstawiamy na 10 minut. Powinny lekko puscic sok. Dokladamy znow pigwe naprzemiennie z cukrem. Czyscimy gwinty sloikow, zakrecamy i do kapieli wodnej.

Po 2 tygodniach doprawiamy taka pigwa herbate.

* podczas krojenia uwazac na palce :)

14:04, foreverblond , Ciekawostki
Link Komentarze (1) »
środa, 03 października 2007
mozna zrobic z niej dzemowa galaretke. Wlasnie zabieram sie za prace. Jak sie uda - podam przepis :)
11:39, foreverblond , slodko
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 października 2007

Proste, szybkie a przede wszystkim smaczne :) Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Proporcje na 2 osoby

Skladniki:

Garsc suszonych pomidorow (jak sie ma to bez zalewy - ja mam, kupione na targu w Modenie)

Garsc zielonych oliwek (ja mialam tylko nadziewane cytryna)

Duza biala cebula

Zabek czosnku

Dwie lyzki kaparow

Puszka pomidorow

Lyzeczka czarnego pieprzu

3 lyzki oliwy

Puszka tunczyka w zalewie wlasnej

1\3 szklanki bialego wina

1\3 szklanki wody

parmezan

Przygotowanie:

na wysoka patelnie wlewamy oliwe (lub olej slonecznikowy), 3\4 cebuli siekamy w kostke i na patelnie. Zasypujemy pieprzem, dodajemy posiekany czosnek. Podsmazamy, zalewamy winem. Dusimy. Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Oliwki w plasterki, pomidory suszone w paseczki, pol puszki pomidorow na patelnie. dusimy, dodajemy tunczyk,kapary, wode i reszte pomidorow.

Dodajemy swieza bazylie i gotowe :D

Na makaron, posypac parmezanem i smacznego :)

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

16:16, foreverblond , Regionalnie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Swiss National Day - Red, white or Swiss